Kto mieczem wojuje …

Na biurko Agaty trafił list od handlowców z województwa kujawsko-pomorskiego. W liście pracownicy żądali zwolnienia z pracy ich kierownika, Brygidy. Pod listem podpisał się cały zespół liczący sześć osób. Agata miała do czynienia z taką sytuacją pierwszy raz. Wiedziała, że musi lepiej zrozumieć całą sytuację.

Powołała specjalną komisję, w skład której wchodził dyrektor sprzedaży, dyrektor ds. komercyjnych, partner biznesowy HR i ona – dyrektor HR.

Zbieranie informacji

Najpierw zaproszono na rozmowę Brygidę. Była kobietą w średnim wieku, która na stanowisko kierownika została awansowana zanim Agata podjęła pracę w firmie. Był to typowy przykład awansu, z jakim spotykała się już wcześniej. Najlepszy handlowiec był promowany na kierownika. Nikt nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić, czy Brygida ma predyspozycje do zarządzania zespołem, ani czy tego chce. Nikt nie zadbał o to, by miała szanse rozwijać swoje umiejętności menedżerskie. Agata z dużą wrażliwością przedstawiła powód spotkania. Zapewniła, że żadne decyzje nie zostaną podjęte zanim sprawa zostanie dokładnie zbadana. Następnie poprosiła Brygidę o przedstawienie jej wersji zdarzeń.

Dla Brygidy był to szok. Z trudem hamowała łzy. Była wyraźnie zaskoczona reakcją podwładnych. – Nie spodziewałam się czegoś takiego – wyznała. Oceniała swoje relacje z zespołem jako dobre. Cele sprzedażowe realizowali zgodnie z założonymi planami. Nie sądziła, że jest jakiś problem.

Dzięki rozmowom ze wszystkimi członkami zespołu, przed komisją wyłaniał się powoli zarys sytuacji. Inicjatywa listu wyszła od Grzegorza i jego żony, Lidii, którzy razem pracowali w tym zespole. Według nich, Brygida uprzykrzała życie członkom zespołu, nie dawała spokojnie pracować, zamęczała ciągłymi prośbami o raporty i obsesyjnie monitorowała wyniki. Taka atmosfera, według inicjatorów listu, sprawiała, że zespół jest przemęczony, zestresowany, i że już tak nie mogą pracować.

W podobnym tonie wypowiadała się Krysia, która jako jedyna w zespole nie realizowała planów sprzedaży, i której w związku z tym Brygida poświęcała najwięcej uwagi. Krysia uważała, że stała się kozłem ofiarnym, na którym Brygida się wyżywa. Nie potrafiła jednak podać przykładów, które mogłyby to zilustrować. Natomiast szczególnie chętnie rozwodziła się na temat wypadku, który miała kilka miesięcy wcześniej. Z jej opowieści wynikało, że podczas spływu kajakowego była bliska utonięcia i od tamtej pory jest znerwicowana, i nie może skupić się na pracy.

Krysia gorąco rekomendowała, by wyrzucić Brygidę i awansować w jej miejsce Grzegorza.  Sam Grzegorz, między wierszami, również dawał do zrozumienia, że chętnie taki awans przyjmie, czy w tej, czy w innej firmie…

Pozostali trzej członkowie zespołu twierdzili, że w zasadzie to nie mają problemów z Brygidą. Zupełnie im nie przeszkadza. Owszem, podpisali list, jednak w ich opinii jedyne co można jej zarzucić, to małe wsparcie i brak komunikacji, co obniża motywację zespołu. Monitorowania wyników nie uważali za mobbing, a za normalny element pracy menadżera. Zwrócili za to uwagę na inny fakt z życia zespołu. – Lidia w zasadzie nie pracuje, a swoje cele realizuje tylko dlatego, że Grzegorz za nią sprzedaje. Według mnie to ona ma największy wpływ na kiepską atmosferę w zespole. To ona podsyca to całe niezadowolenie, bo chciałaby widzieć swojego męża na kierowniczym stanowisku – stwierdził Tomasz.

Po rozmowach indywidualnych, na krótkim spotkaniu, komisja poinformowała cały zespół że nadszedł czas na przeanalizowanie zebranych informacji i podjęcie stosownej decyzji. Informację o dalszych krokach mieli otrzymać najpóźniej po dwóch dniach.

Pełny obraz sytuacji

Brygida była typowym kierownikiem niskiego szczebla. Awansowana za dobre wyniki i pozostawiona sama sobie, zarządzała zespołem jak umiała. Analizowała raporty sprzedaży i gdy zauważyła, że ktoś ma słabsze wyniki, dopytywała się czy cele miesięczne i kwartalne zostaną zrealizowane. Mimo zmienionej roli w firmie, nadal utrzymała swój portfel kluczowych klientów i to im poświęcała większość uwagi. Nie dziwił więc fakt, że przez to nie miała czasu na budowanie zespołu, motywowanie, czy lepszą komunikację. Dzięki temu jednak, zasypywała dziurę w wynikach, która powstawała przez nieudolną Krysię. A skoro zespół robił wyniki, to jej przełożony uważał, że wszystko jest w porządku i nie poświęcał Brygidzie zbyt wiele czasu.

Nie potrafiła rozwiązać problemów osobowych w zespole. Z pewnością jednak działała w dobrej wierze i nie miała złych intencji. Ambitny i bardzo dobry handlowiec, Grzegorz, wraz z żoną postanowili wykorzystać sytuację i uknuli spisek. Ich celem było zdobycie awansu dla Grzegorza. Krysia, która bała się, że nie realizując celów może stracić pracę, wsparła ich. Liczyła na to, że Grzegorz pozwoli jej zostać „za zasługi”. Pozostali handlowcy dobrze sobie radzili, realizowali cele, ale chcieli mieć szefa, który by z nimi rozmawiał, komunikował co się dzieje w firmie, pokazywał jakie są szersze plany, czyli szefa, który by ich wspierał, rozwijał i motywował. Brygida, choć była znakomitym handlowcem, nie posiadała takich umiejętności. Nie zdołała ich rozwinąć w ciągu kilku lat zarządzania zespołem.

W tej sytuacji było jasne, że Brygida nie poradzi sobie z zespołem. Grzegorz, jeśli nie zostanie kierownikiem, odejdzie z firmy. Wyniki Lidii spadną. Krystyna nadal będzie dużym problemem. Tylko trzech pozostałych handlowców będzie nadal pracować, ale jeśli nie dostaną mocnego szefa, to również mogą stracić motywację i odejść.

Czas na decyzje

Brygidzie zaproponowano, żeby pozostała w firmie na samodzielnym stanowisku i, jako Kierownik ds. Klientów Kluczowych, dalej zajmowała się sprzedażą usług firmy.

Komisja poinformowała zespół o tej propozycji oraz o tym, że firma rozpoczyna rekrutację na stanowisko Kierownika zespołu. W chwili obecnej nie było bowiem w zespole osoby, która mogłaby takie stanowisko objąć. Do czasu obsadzenia stanowiska, tę rolę miał tymczasowo pełnić Kierownik sąsiedniego regionu.  Grzegorz nie krył rozczarowania. No cóż, muszę odejść – wyszeptał do żony.

Finał

Kierownik, któremu powierzono tymczasowo zarządzanie zwaśnionym regionem, był bardzo doświadczonym menedżerem. Nikt z zespołu podwładnych nie mógł zarzucić mu niekompetencji, dzięki temu dość szybko natknął się na jeszcze jednego trupa w szafie. Odkrył, że Grzegorz miał zarejestrowaną własną działalność gospodarczą i w ramach korporacyjnych obowiązków zlecał prace podwykonawcze swojej firmie. Czuł się do tego stopnia bezkarny, że zlecenia podpisywał podwójnie – jako zleceniodawca i zleceniobiorca.

Nie było wątpliwości, że w tej sytuacji musiał opuścić firmę. Nie było zaskoczeniem, że Lidia, pozbawiona wsparcia, nie dawała sobie rady ze sprzedażą. Po kilku miesiącach i wdrożonym planie naprawczym, odeszła z firmy. Krysia, mimo otrzymania pomocy psychologa, nie potrafiła odnaleźć się w pracy. Również i ona zdecydowała się odejść.

W drodze kolejnych rekrutacji, zespół zyskał nowych handlowców i nowego szefa. Jak się później okazało, tak z korzyścią dla motywacji i atmosfery, jak i dla osiąganych wyników.

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kto mieczem wojuje …

  1. angin13 pisze:

    Samo życie….

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s