Puste taczki

Zadźwięczał dzwonek telefonu. Justyna podniosła komórkę. Spojrzała na ekran i nie mogła uwierzyć. Dzwonił Ryszard Nowoczesny. Od ich ostatniego spotkania minęło osiem miesięcy. Była przekonana, że jej oferta nie zainteresowała zarządu firmy.

– Dzień dobry pani Justyno, nie wiem czy mnie pani jeszcze pamięta? Ryszard Nowoczesny z tej strony.

– Ależ oczywiście, pamiętam – odpowiedziała.

– Pani Justyno, nie wiem na ile dysponuje pani czasem, ale potrzebujemy pani pomocy. Przedyskutowaliśmy sprawę na spotkaniu wewnętrznym i zdecydowaliśmy, że musimy się zmieniać. Chcemy zacząć budować nowoczesną funkcję HR w naszej organizacji. Czy mogłaby pani się z nami spotkać?

– Oczywiście. Możemy się spotkać i porozmawiać o ewentualnej współpracy. Chodzi państwu o zbudowanie nowoczesnego Działu HR?

– Tak, a do tego bardzo zależy nam na czasie. Proszę podać kilka dogodnych dla pani terminów. W spotkaniu z naszej strony weźmie udział cały zarząd.

Po chwili uzgodnili termin spotkania.

Justyna miała tydzień, żeby przygotować się do spotkania. Wiedziała, że w organizacji istniała administracja personalna w bardzo podstawowym zakresie – płace i jedna osoba zajmująca się rekrutacjami. Dyrektor HR, z którym spotkała się w połowie roku, nie zrobił na niej dobrego wrażenia. Przez większość dwugodzinnego spotkania głównie narzekał. Wszystko, czym się zajmował, było dla niego problemem. Jednym z tematów, który spędzał mu sen z powiek była rekrutacja. Gdy po raz kolejny o niej wspomniał, Justyna zapytała, ile osób musi jeszcze zatrudnić i w jakim czasie?

– 10 osób w ciągu sześciu miesięcy!

Justyna ledwo powstrzymała uśmiech i komentarz, który cisnął jej się na usta. Jednak ta wypowiedź, jak i kilka innych stwierdzeń jej rozmówcy, upewniły ją w przekonaniu, że HR nie działa w firmie dobrze.

Po tym spotkaniu miała okazję porozmawiać z jednym z członków zarządu. Szczerze opowiedziała o swoich odczuciach. Wysłuchał z uwagą i poprosił o przygotowanie oferty.

W ciągu kilku dni propozycja znalazła się na jego biurku. Organizacja nigdy nie korzystała z pomocy zewnętrznych konsultantów, więc podjęcie decyzji nie było łatwe. Kolejny krok byli gotowi zrobić dopiero osiem miesięcy później.

Przed spotkaniem Justyna zastanawiała się, co, tak naprawdę, zarząd spółki uważa za nowoczesną funkcję HR. Wiedziała, że musi ich odpowiednio przygotować do tej rozmowy. Opracowała prezentację, w której, między innymi, krótko opisała rolę, cele, obszary działania HR, funkcję Dyrektora HR i kompetencje jakie powinien posiadać. Wysłała ją kadrze zarządzającej na kilka dni przed planowaną datą spotkania.

W umówionym dniu, w sali konferencyjnej, czteroosobowy zarząd spółki zasiadł po jednej stronie stołu. Justyna poczuła się jak na egzaminie. Przez blisko trzy godziny odpowiadała na wiele pytań dotyczących wiedzy merytorycznej z zakresu HR. Panowie podpytywali o możliwe rozwiązania. Na pytania w drugą stronę zostało niewiele czasu. Na koniec Justyna została poproszona o przygotowanie oferty, która składałaby się z kilku modułów i pozwoliła podjąć decyzję co do zakresu współpracy.

Długo zastanawiała się jak podejść do tematu. Po rozmowie z zarządem wiedziała już, że nie tylko HR stanowi problem dla firmy. Spółka przechodziła przez duże zmiany. Nie miała na rynku opinii dobrego pracodawcy, a co więcej, okazało się, że przez kilkanaście lat swojego istnienia nie inwestowała w rozwój menedżerów i pracowników, ani nawet członków zarządu. Panowie wydawali się zaskoczeni faktem, że skończył się etap intensywnego wzrostu, i po osiągnięciu wysokiej pozycji na rynku, nie są w stanie dokonać kolejnego znaczącego kroku w rozwoju spółki. Zrozumieli, że nie tylko rozwój stoi pod znakiem zapytania, ale również utrzymanie pozycji rynkowej będzie bardzo trudne. Musieli nauczyć się działać zupełnie inaczej, niż do tej pory.

Przygotowała więc ofertę, w której oprócz budowania funkcji HR, była również propozycja rozwoju zarządu i kadry kierowniczej. Mocno podkreślała w niej także, jak ważne jest, aby HR wspierał biznes w realizacji strategii.

Niestety, do tej pory firma nie posiadała strategii biznesowej, a ponadto, co Justyna zauważyła jeszcze w czasie spotkania, nie było również wspólnej wizji wśród czterech członków zarządu. Trzeba było więc zacząć od samego początku.

Pracując nad ofertą, zastanawiała się, jak ta rozbieżność opinii wpływa na ich funkcjonowanie. Jak podejmują istotne decyzje? Sami przyznali, że są mocno włączeni w sprawy operacyjne. Głównie przez to, że nie zadbali wcześniej, o rozwój menedżerów. Nie było więc w firmie kadry która potrafiłaby samodzielnie poprowadzić projekty.

Po kilku dniach od wysłania oferty przyszła odpowiedź: „Pani Justyno, na początek chcemy się skupić na budowaniu funkcji HR, potem możemy pomyśleć o pozostałych elementach oferty.”

Nie było to wielkim zaskoczeniem.

„Zależy nam na czasie, ale nie wiem czy będzie jakiś dzień, w którym uda nam się zebrać cały Zarząd. Cały czas jesteśmy w rozjazdach. Mamy tyle rzeczy do zrobienia, że nie będziemy mieli jak porozmawiać na inne tematy.” Treść wiadomości tylko potwierdziła, jak dużo jest w firmie do zrobienia.

Gdy Justyna przeczytała w e-mailu uzasadnienie, od razu przyszedł jej na myśl stary dowcip o pustych taczkach. Zarząd, który nie ma czasu spotkać się, by porozmawiać o przyszłości firmy i kierunkach jej rozwoju przypomina robotnika, który tak intensywnie pracuje, że nie ma czasu załadować taczek. A przecież bieganie, nawet całkiem szybkie, ale z pustymi taczkami, nie popchnie spraw do przodu.

By móc się zmieniać i rozwijać, nie wystarczy robić tego, co zawsze. Czasem niezbędna jest umiejętność „zatrzymania się” i zastanowienia, dokąd się zmierza.

Do prawdziwej zmiany, potrzeba ryzyka. Trzeba umieć wyjść poza strefę swojego komfortu. Zrobić coś inaczej niż dotychczas. Zrobić coś po raz pierwszy w życiu.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Puste taczki

  1. Pierwszy raz zawsze jest innowacyjny 😉

    Polubienie

  2. angin13 pisze:

    O pustych taczkach: Pchamy taczki, pchamy- „g” z tego Mamy ! Brutalna rzeczywistość .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s