Ile kosztują flagi?

Historia pewnego konfliktu w siedmiu lekcjach.

W marcu Agata rozpoczęła pracę w spółce technologicznej. Pierwszego dnia, po przyjściu do biura, dowiedziała się, że nie dalej jak dwa tygodnie wcześniej, międzyzakładowy związek zawodowy „Solidarność” rozpoczął z jej nowym pracodawcą spór zbiorowy. Przedstawiciele związku wysunęli szereg postulatów, a wśród nich żądanie podwyżki płac wyrównującej poziom inflacji z ostatnich pięciu lat.

Agata zebrała dostępne informacje i niezwłocznie rozpoczęła rozmowy z przedstawicielami związku. Szybko okazało się, że główny powód wszczęcia sporu jest całkiem prosty; związkowcy czuli się ignorowani przez pracodawcę, bo przez długi czas nikt z ówczesnych władz spółki nie chciał się z nimi spotkać. Pierwsze rozmowy były bardzo trudne ze względu na dużą nieufność i wątpliwości co do intencji pracodawcy. Agata głównie słuchała i zadawała pytania. Chciała dobrze zrozumieć w czym, tak naprawdę, tkwił problem. Taka właśnie postawa okazała się kluczem do rozmów i otworzyła drogę dającą szansę na uzyskanie porozumienia.

Każdy chce być wysłuchany. Lekcja pierwsza – Nie unikaj rozmów

. . .

Mimo początkowej podejrzliwości związkowców, Agacie udało się przekonać ich, aby nie podejmowali dalszych działań. Poprosiła o czas na zapoznanie się z sytuacją i przygotowanie odpowiedzi na postulaty. Związkowcy dali jej czas do 29 kwietnia.

Każdy chce rozwiązania problemu. Lekcja druga – Nie obawiaj się prosić o kredyt zaufania

 . . .

Cztery panie z Komisji Zakładowej były oficjalnie zatrudnione w dziale BHP, ale nie miały tam zbyt wiele do roboty. Zostały przesunięte w to miejsce po likwidacji Działu Windykacji i nieudanej próbie zwolnienia ich z pracy. Gdy na mocy decyzji sądu zostały przywrócone, organizacja nie bardzo wiedziała, co z nimi zrobić. I tak, przez zupełny przypadek, trafiły do Działu BHP. Nieco czasu zabrało Agacie zebranie rzetelnych informacji co do ich doświadczeń zawodowych i umiejętności. Dużo więcej potrzebowała go jednak na spotkania i rozmowy z wybranymi dyrektorami Pionów Obsługi Klienta, Sprzedaży i Techniki. Ich celem było nakłonienie rozmówców do spojrzenia na te osoby bez uprzedzeń i nieufności, oraz pokazanie rzeczywistych kompetencji, mogących przydać się Spółce. Przekonanie menedżerów nie było łatwe. Koniec końców, wspólnie wypracowane rozwiązania pozwoliły znaleźć wartościowe stanowiska, na których panie te mogły zacząć efektywnie pracować.

Każdy chce się realizować. Lekcja trzecia – Zobacz w związkowcu pracownika.

 . . .

Agata pochyliła się nad wszystkimi zgłoszonymi tematami. Część postulatów udało się załatwić „od ręki”, część z nich wymagała więcej czasu i licznych uzgodnień. Jako że siedziba komisji związkowej mieściła się w innym mieście niż centrala, w wyznaczonym terminie, w piątek 29 kwietnia, wysłała do komisji fax z podsumowaniem rozmów i podjętych działań, po czym spokojnie udała się na długi weekend majowy.

Każdy chce, żeby czyny szły w ślad za deklaracjami. Lekcja czwarta – Dotrzymuj słowa/Buduj zaufanie

 . . .

4 maja na Agatę czekała przykra niespodzianka. Budynek centrali został oflagowany. W innych oddziałach również powiewały biało-czerwone flagi. W prasie ukazały się artykuły mówiące o strajku i żądaniach płacowych w wysokości 20%, które znacząco wpłynęły by na koszty firmy, a co za tym idzie, na jej wartość rynkową. Akcje spółki poleciały w dół. Agata zadzwoniła do przewodniczącego związku, żeby zapytać co się stało. Okazało się, że wysłany przez nią fax nie dotarł. Związkowcy uznali to za kolejny przejaw lekceważenia i postanowili zagrać ostrzej. Zadzwonili do agencji prasowych, informując o przygotowaniach do strajku i swoich żądaniach płacowych. Agata nie kryła rozżalenia.

– Dlaczego nie zadzwoniłeś? – zapytała przewodniczącego – Gdybym wiedziała, że fax nie dotarł, (fax był wtedy jeszcze oficjalną drogą komunikacji ze związkiem) wysłałabym e-mail.

Przewodniczący nie chciał słuchać.

– Moja babcia była skarbnicą przysłów i powiedzonek – powiedziała Agata. – Na dotrzymywanie słowa były na przykład takie: „Bliższe słowo ciału niż koszula”, „Nie robi się z gęby cholewy” itp. Te słowa mocno wryły się w moją pamięć i ukształtowały mój system wartości. Ja „nie robię z gęby cholewy” – powiedziała wprost – Jeśli dojdziemy do porozumienia, na pewno dotrzymam słowa. Niechętnie zgodził się na spotkanie.

Bazując na doświadczeniach, wszyscy wierzymy w swoją prawdę. Lekcja piąta – Sprawdź, czy informacja dotarła.

 . . .

Rozpoczęły się negocjacje. Na rozmowy przybyły trzy panie z Komisji Związkowej i prawnik. Przewodniczący nie przyjechał. Panie zaczęły wojowniczo. Próbowały wymusić zaakceptowanie wszystkich postulatów, nie przyjmowały żadnych argumentów. Kiedy spokój i dobra wola Agaty nie przyniosły rezultatu, chłodno stwierdziła, że skoro związek nie ma chęci na żadne ustępstwa, to rozumie, że zawarcie porozumienia nie jest możliwe, a dotychczasowe uzgodnienia zostają anulowane i wszystkie postulaty pozostają otwarte.

Następnego dnia przewodniczący zadzwonił z pytaniem – Co się stało? Dlaczego wróciliśmy do punktu wyjścia?

– Mariusz, myślałam, że potraficie docenić moje działania, że wierzycie w moje intencje. Niestety, w czasie spotkania nie usłyszałam ani jednego zdania, które byłoby konstruktywne. Ja jestem nadal otwarta na negocjacje, ale wy też musicie trochę ustąpić i zaufać.

Nikt nie lubi tracić tego, co już uważał za swoje. Lekcja szósta – Gdy trzeba pokaż siłę

 . . .

Po kolejnej rundzie rozmów, tym razem już w obecności przewodniczącego, udało się wypracować i podpisać porozumienie. Tak zaczęła się stała współpraca Agaty ze związkowcami. Uzgodnienia były realizowane zgodnie z planem. W końcu „słowo się rzekło, kobyłka u płotu”. Agata reagowała na różne nieprawidłowości zgłaszane przez związki. Niektóre tematy nie były problemami, a jedynie wymagały wyjaśnienia, podania dodatkowych informacji. Inne zaś wymagały podjęcia konkretnych działań. Były to cenne informacje, bo pomagały na przykład rozwiązać kilka konfliktów w zespole. Stały kontakt, otwartość i podejmowane działania zbudowały zaufanie. Ważną rolę w budowaniu relacji odegrał też prezes, który raz na kwartał spotykał się z przedstawicielami związku.

Każdy chce się czuć potrzebny. Lekcja siódma – Związkowiec może być źródłem istotnych informacji.

 . . .

 Ile zatem kosztowały flagi?

W ciągu kilku następnych miesięcy cena akcji wahała się, będąc papierkiem lakmusowym zmian zachodzących w firmie. Ostatecznie, negatywny efekt został zniwelowany, a napięcie między związkiem zawodowym a pracodawcą już nigdy nie osiągnęło poziomu ostrzegawczego. Całe to zdarzenie było cenną lekcją dla obu stron. Historia z pewnością potoczyłaby się inaczej, gdyby na samym początku przynajmniej jedna ze stron nie wykazała szczerej chęci wysłuchania i zrozumienia drugiej.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Ile kosztują flagi?

  1. M pisze:

    ach ta Agata! 😉

    Polubienie

  2. Anna pisze:

    Fax nie dotarł i udała się na weekend. Pełen profesjonalizm

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s