Korpoświat – łatki i emocje.

Nina po roku pracy awansowała ze stanowiska specjalisty na kierownika ds. personalnych warszawskiego oddziału firmy. Dostała do zarządzania mały zespół. Wkrótce w firmie wprowadzono nowy system oceny. Jednym z elementów procesu była ocena kompetencji dokonywana przez specjalny komitet do spraw rozwoju. W takim komitecie zasiadali przedstawiciele różnych funkcji.

Jarek pracował w firmie nieco dłużej od Niny i był dyrektorem finansowym oddziału. Jego przełożony Klaus, Austriak, zarządzał całym pionem finansów. Nina i Jarek dobrze się dogadywali. Komunikowali się bardzo otwarcie. Czasami, w emocjach, potrafili na siebie podnieść głos, ale nie wpływało to negatywnie na ich relacje.

Nadszedł dzień komitetu, w czasie którego była oceniana Nina. Po spotkaniu Iza, szefowa Niny, zawołała ją do swojego gabinetu.

­­– Generalnie ocena jest dobra – zaczęła. – Nigdzie nie zmniejszyliśmy ocen, które uzgodniłam z Tobą wcześniej, za wyjątkiem komunikacji. Klaus nie zgodził się na wysoką ocenę. Twierdził, że słyszał jak wpadłaś do gabinetu Jarka i na niego nakrzyczałaś.

Nina próbowała się bronić.

– Ja mam dobre relacje z Jarkiem. Owszem, miałam podniesiony głos, ale to między nami normalne i żadne z nas nie robi z tego afery.

– Może między wami jest ok, ale przeszkadza to innym. Musisz bardziej panować nad emocjami. Najważniejszy jest profesjonalizm. W naszej firmie musisz zawsze zachowywać spokój, uśmiechać się do kolegów na korytarzu. Nas nie obchodzi, czy ty kogoś lubisz, czy nie lubisz, najważniejsze, żebyś efektywnie wykonywała swoje obowiązki.

– No, ale przecież je wykonuję… – bąknęła Nina.

– Wiem. Jesteś dobra w tym, co robisz, ale są tacy, którzy oceniają po pozorach. Jeśli chcesz awansować musisz zacząć panować nad emocjami.

Nina mocno przeżyła ten feedback. Włożyła wiele wysiłku w to, aby panować nad emocjami i nie okazywać ich tak otwarcie. Po roku odbył się kolejny komitet. Jakież było zaskoczenie Niny, gdy ponownie ocena została obniżona, a Klaus przytoczył ten sam argument. Sytuacja powtarzała się przez 3 lata, dopóki Klaus nie wyjechał z Polski.

Nina miała żal do Izy. W końcu zgodnie z zasadami ocena dotyczy tylko okresu ostatnich 12 miesięcy, dlaczego więc Iza nie interweniowała, gdy Klaus „odgrzewał stare kotlety”. Nina miała poczucie, że została potraktowana niesprawiedliwie, jednak ta sytuacja wiele ją nauczyła.

W firmie jest się obserwowanym cały czas. Nikt nie docieka naszych intencji, a ocenia nas powierzchownie, po sposobie, w jaki się komunikujemy. To prowadzi do wielu nieporozumień. Każde tego typu zdarzenie może spowodować, że ktoś zbuduje sobie niekorzystny dla nas model myślowy. Raz przypięta łatka może się za nami ciągnąć przez wiele lat.

Taki wniosek miał swoje konsekwencje. Nina zaczęła kontrolować swoje emocje. Gdy odpowiadała za proces oceny, dbała o jego czystość i przestrzeganie zasad. Nie pozwalała na to, aby pojedyncze zdarzenia sprzed lat miały wpływ na bieżącą ocenę.

Panowanie nad emocjami, przy pełnym zaangażowaniu w to, co się robi, to duże wyzwanie. Jednak nauczyła się sobie z tym radzić i z powodzeniem funkcjonowała w kolejnych organizacjach. Nagle po kilku latach, zdała sobie sprawę, że przesadziła. Odkryła, że nie można tak całkowicie wyzbyć się okazywania swoich emocji; że są one potrzebne, by komunikat był autentyczny i wiarygodny. Odbiorca musi czuć, że wierzysz w to co mówisz, a nie da się tego uzyskać nie okazując emocji.

Klucz do sukcesu tkwi, jak zwykle, w umiejętności zachowania „złotej” równowagi. Zamiast wpadać w złość, Nina zaczęła mówić o swoich emocjach. O tym, że jest zła i jakie są tego przyczyny. Okazało się to bardzo pomocne, choć nie zawsze było skuteczne. Pewnego razu na spotkaniu zarządu był omawiany plan redukcji zatrudnienia. Zarząd stanowili sami mężczyźni, a Nina była jedyną kobietą na spotkaniu. Kiedy zapytano ją o zadanie, powiedziała:

– Rozumiem potrzebę biznesową i oczywiście dołożę starań, aby przeprowadzić ten proces skutecznie, ale też z dużą wrażliwością na ludzi. Jednocześnie jest mi smutno, że po raz kolejny musimy podejmować takie działania…

Męskie grono zareagowało natychmiast.

– Nie szantażuj nas emocjami – usłyszała z ust prezesa.

Znowu poczuła się okropnie. Zrozumiała, że musi otworzyć swoich kolegów na świat ludzkich emocji.

Nawet jeśli w codziennych zmaganiach biznesowych odrzucamy je, uznając za „nieprofesjonalne”, albo nieistotne, to nie zmienia faktu, że ten świat istnieje. Dotyczy każdego z nas i w wielu przypadkach okazuje się o wiele ważniejszy dla osiągania wyników, niż niejedna chłodna analiza.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s