Biznes po polsku – 3 dni z życia pewnej firmy

Prolog.

Środa, 8 stycznia.
Godz. 10.00.
Dwa dni po przejęciu firmy.

Do biura wkracza trzech mężczyzn: pan Adam, wysłannik pana Marka, nowego właściciela firmy oraz dwóch jego dyrektorów. Rozlokowują się w sali konferencyjnej. Po chwili wzywają Martę, Dyrektora HR. W sali, czekała na nią niepokojąca atmosfera agresji i napięcia. Jak na przesłuchaniu – pomyślała. Kilka chwil później było już jasne, że niewiele się pomyliła…
Gdzie jest zarząd? – pada pierwsze pytanie, rzucone ostrym tonem.
Zarząd został odwołany w ostatni poniedziałek.
Kto rozliczył zarząd?
Jeśli ma Pan na myśli takie kwestie jak karty kredytowe, samochody, telefony, itp. To zrobiłam to ja.
Jakim prawem? – krzyknął pan Adam
Na podstawie obowiązującej procedury – Marta starała się zachować spokój.
Nie miała Pani prawa! Na jutro ma Pani napisać raport, w którym opisze Pani swoje działania. Gdzie są struktury?

Marta przynosi po chwili segregator ze schematami organizacyjnymi. Pan Adam przegląda je, palcami bębniąc po blacie. Palcem wskazuje na jedną pozycję.
– Kto to jest?
– Dyrektor ds. PR.
– Gdzie ona jest?
– Pracowała do końca grudnia, więc nie ma jej już w biurze.
– To dlaczego daje mi Pani nieaktualne struktury? – uderza pięścią w stół.
– Zwyczajowo aktualizujemy struktury raz w miesiącu. Ta jest z dnia 31 grudnia.
– Natychmiast ma to Pani poprawić!
Marta wstaje.
– Co Pani robi?
– Kazał mi Pan natychmiast poprawić struktury, chciałam poprosić kogoś z mojego zespołu by się tym zajął.
– Niech Pani przyniesie książkę wyjść i wejść.
– Nie mamy takiej książki…
– To skandal! U nas wszyscy podpisują się gdy wchodzą i wychodzą z biura.
– W biurze warszawskim, wpisujemy się na listę obecności, prowadzimy też kalendarze elektroniczne, w każdej chwili wiemy, kto co robi. Pracuje tu niewiele osób i to głównie na stanowiskach kierowniczych…- próbuje wyjaśnić.
– Co pani opowiada?! Od jutra na recepcji ma być książka wejść i wyjść!
Padają kolejne pytania. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta. W pewnym momencie pan Adam pyta:
– Czy Pani się denerwuje? – kwitując pytanie złośliwym półuśmiechem.
– Nie – odpowiada spokojnie Marta
– Wygląda jak by się Pani denerwowała.
– No cóż, nie jestem przyzwyczajona do takiej komunikacji.
– Twierdzi Pani, że się źle komunikuję?
– Tego nie powiedziałam. Nie jestem przyzwyczajona do takiego stylu komunikacji.
– Jak Pani śmie! Od wielu lat odnoszę sukcesy i jestem uznanym biznesmenem.
– Ja też sroce spod ogona nie wypadałam – odgryza się, coraz bardziej poirytowana.

Pan Adam na chwilę zamilkł. Do sali zajrzał pan Marek, właściciel. Przesłuchanie zostaje przerwane.

Środa, 8 stycznia
Godz. 13.00

Po kilku minutach od wezwania, wszyscy pracownicy obecni w biurze zbierają się w sali konferencyjnej na krótkie spotkanie z nowym, większościowym udziałowcem. To właśnie w czasie tego spotkania Marta usłyszała, że dyrektor HR w firmie nie jest potrzebny…

Czwartek, 9 stycznia.
Godz. 10.00.

Rozpoczyna się zaplanowane kilka tygodni wcześniej spotkanie kierowników sprzedaży. Mimo, że zapowiedział swoją obecność, Pan Adam się spóźnia. Po 40 minutach oczekiwania, zespół postanawia rozpocząć spotkanie. Rozpoczyna Marta prezentując propozycję nowego systemu prowizyjnego. Gdy omawia drugi slajd, do sali wkracza pan Adam.
– Co Pani tu robi! – podnosi głos, już od progu – Proszę wyjść! Nie będzie HR rządził sprzedażą!
Marta wychodzi. Na recepcji składa pismo do pana Adama, z prośbą o rozmowę na temat swojej roli w nowej organizacji.

Czwartek, 9 stycznia
Godz. 13.00

Po kilku godzinach oczekiwania zostaje wezwana.
– Czym Pani się teraz zajmuje? – pan Adam pyta tonem, który od razu wprowadza napięcie.
Marta wymienia po kolei swoje zadania. Przy każdym opisywanym projekcie słyszy:
– Od dzisiaj to już nie jest pani temat. Od dzisiaj to już nie jest Pani projekt.
– Proszę mi w takim razie powiedzieć, jaka ma być moja rola w organizacji? – pyta lekko zdezorientowana Marta, gdy odebrane jej zostały wszystkie obowiązki.
– Wkrótce się pani dowie. Po południu ogłoszę nową strukturę. Niech Pani czeka.

Czwartek, 9 stycznia
Godz. 17.30

Dzień pracy dobiegał końca. Marta jeszcze raz zwraca się z pytaniem do pana Adama co z obiecanym ogłoszeniem nowej struktury.
– Dowie się pani jutro.” – rzuca zdawkowo pan Adam.

Piątek, 10 stycznia.
Godz. 9.00

Pan Adam nie pojawia się w biurze.

Piątek, 10 stycznia.
Godz. 11.00

Marta dzwoni do pana Adama. Zaczyna referować problem ze związkami zawodowymi, który pojawił się tego dnia rano.
– To już nie pani problem – rzuca – Nie będzie Pani już nic więcej psuła w tej firmie.
– Rozumiem, to jest jednak pilny temat – nie daje za wygraną Marta.
– To już Pani nie dotyczy – powtarza – Zamiast tego niech Pani przygotuje natychmiast swój plan pracy na przyszły tydzień.
– …Czego Pan ode mnie oczekuje, skoro odebrał mi Pan wszystkie obowiązki – stara się sprecyzować zadanie.
– No chyba Pani wie jak się pisze harmonogram pracy? – pyta zjadliwie.
– Wiem – stara się zachować spokój – ale nie wiem jakie pan stawia przede mną zadania.
– Jest Pani DYREKTOREM, sama pani powinna wiedzieć co ma robić!
– No dobrze panie Adamie – błyskawicznie podejmuje decyzje Marta – wyraźnie widzę, że nie chce Pan ze mną pracować, porozmawiajmy więc o warunkach mojego odejścia.
– Ja pani nie zwalniam! To pani chce odejść!
– Panie Adamie, powiedzmy sobie szczerze, to pan od trzech dni stosuje wobec mnie mobbing.
– Niech pani nie używa słów, których pani nie rozumie! – krzyczy do słuchawki.

Piątek, 10 stycznia
Godz. 11.30

Marta, dyrektor z piętnastoletnim doświadczeniem w zarządzaniu zasobami ludzkimi i niejednym sukcesem na koncie, nie może uwierzyć w to, w jaki sposób została potraktowana. Wraca do biurka i zaczyna pisać wypowiedzenie.
Nie chcąc narażać się na kolejne akty mobbingu, wie, że nie będzie przychodzić do biura. Decyduje się na porozumienie stron, rezygnuje ze wszystkich należnych odpraw.
Ma świadomość, że została zaatakowana jako pierwsza, po to by nie wspierać swoich kolegów. Żal jej ludzi, którzy pozostają w organizacji.

Dobrze, że dzięki dobrym relacjom, kontakty Marty z dotychczasowymi współpracownikami, w naturalny sposób przeniosły się poza coraz bardziej obce i nieprzyjazne biuro.

Epilog.

Nie minęły dwa miesiące od opisywanych wydarzeń, gdy wszyscy kluczowi dyrektorzy opuścili firmę. Niektórzy rezygnowali, przymuszeni próbami zastraszania i psychicznego uprzykrzania pracy, niektórzy z własnej woli, nie chcąc być częścią firmy o tak niskim standardzie zarządzania.

Część z odchodzących zdecydowała się na sprawy sądowe, walcząc o swoje prawa. Dopiero po siedmiu latach, po wielu wizytach w sądzie i składaniu niezliczonej ilości zeznań, tylko niektórym udało się wygrać.

Posłowie.

Aż trudno uwierzyć, że w XXI wieku, takie zachowania, jak opisane w pierwszej części tego tekstu, są możliwe. Biznesmeni pokroju pana Marka, czy pana Adama wciąż noszą głowę podniesioną wysoko, czując się całkowicie bezkarni w pomiataniu ludźmi. W swojej arogancji, nie zauważają, że świat wokół nich się zmienia…

Na rynku pracy pojawiają się młodzi, dobrze wykształceni, energiczni ludzie. Znają języki obce, nie boją się podejmować ryzyka. Mają duże aspiracje i potrafią jasno określać swoje oczekiwania. Chcą realizować się we wszystkich obszarach życia. Nie będą niewolnikami pracującymi po 12 godzin za marne pensje. Są mobilni. Przeprowadzą się do innego miasta, lub bez wahania opuszczą Polskę gdy tylko pojawi się szansa na lepsze życie. Już dziś na ulicach Irlandii, Szkocji czy Anglii nikogo nie dziwi język Polski. Niektórzy z nich, wyposażeni w doświadczenie i zachodnie standardy, wrócą i założą własne biznesy w Polsce.

Na naszych oczach dorasta nowe pokolenie, które jest świadome swoich praw i nie boi się wyrażać swojego zdania. Pokolenie, które z pewnością, nie będzie akceptowało braku szacunku i traktowania godzącego w godność pracownika.

I właśnie to pokolenie, już niedługo, sprawi że prowadzenie biznesu w wydaniu prezentowanym przez pana Marka, pana Adama i im podobnym pseudo-menadżerom, musi na zawsze zniknąć z naszej zawodowej rzeczywistości. Już czas najwyższy.

………………………………………………..

Imiona bohaterów zostały zmienione.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Biznes po polsku – 3 dni z życia pewnej firmy

  1. Świetny tekst! Trochę szkoda, że ani Pan Marek, ani Pan Adam, ani im podobni raczej go nie przeczytają 😦

    Polubienie

  2. Piotr pisze:

    doskonałe i jakie prawdziwe, czytając doznałem deja vu 😉

    Polubienie

  3. Precyzyjny pisze:

    Trzy dni braku profesjonalizmu w zarządzaniu u pana Adama czy Marka to jeszcze nie jest mobbing. Nie dajmy się zwariować.

    Definicja mobbingu z Kodeksu Pracy:
    Art. 943. § 2. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub
    skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na _uporczywym_ i _długotrwałym_
    nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę
    przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie
    pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

    Polubienie

    • Tolek pisze:

      Jeśli spotkasz na swojej drodze zawodowej pana Adama czy Marka będziesz wiedział jak wielki błąd popełniłeś pisząc ten komentarz. To nie kwestia trzech dni to kwestia kultury.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Trudno oddać słowami to co przeżyła Marta, a później jej koledzy. Bezprawie, upokorzenie, psychiczne znęcanie się nad ludźmi, intensywność tych działań była tak duża, że mimo, iż od zdarzenia minęło 9 lat wszyscy poszkodowani pamiętają to tak, jakby było to zaledwie wczoraj.

    Polubienie

    • Michał pisze:

      Homer budzi się na szpitalnym łóżku. Lekarz pyta:
      „Czy pamięta pan wypadek?”
      „Ooooczywiście, pamiętam doskonale jakby to było wczoraj!”
      „To było dzisiaj panie Simpson…”

      Polubienie

  5. angin13 pisze:

    Reblogged this on komp13 and commented:
    Polskie BURAKI 3 RP….

    Polubienie

  6. angin13 pisze:

    Moja ,,porada” – ktoś posadził/wsadził „buraki”, i ktoś musi je wykopać…. Nie spotkałem się z taką sytuacją- inne sfery..

    Polubienie

  7. Z tymi wykopkami nie tak prosto, często to właściciele lub znaczący udziałowcy firm. Zmiana musi nastąpić na kilku płaszczyznach, żeby takie sytuacje nie zdarzały się w przyszłości.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s